W czasie deszczu dzieci się nudzą

A gdy dzieci się nudzą, to oznacza, że jest źle. A jeśli jeszcze nie jest, to na pewno zaraz będzie. Oprócz ogólnej demolki w chałupie, może cię spotkać ból głowy albo pukanie do drzwi zatroskanej sąsiadki z zapytaniem: „a co pani dzieciątko tak się drze bez umiaru?”.

Książki przeczytane pięć razy. Kolejne pięć razy je odśpiewałaś w rytm jakiegoś znanego, radiowego hitu. Kolejne pięć wyrecytowane szeptem. Dla urozmaicenia. Jesteś jakieś 10 minut do przodu.

Klocki poukładane. I zburzone. Ułożone jeszcze raz, jeszcze raz zburzone. Kolejnych 15 minut zajmie ci wygrzebywanie ich spod stołu i kanapy. Po jakimś czasie znajdziesz jeszcze kilka w piekarniku albo zamrażarce.

To teraz porysuuuujeeeemyyyy. Aha. Jednak nie porysujemy. Pół kredki zjedzonej, jedna wylądowała w toalecie, a kolejna wizyta sąsiadki jest bliska. Zdaje się, że już słychać jej kroki na klatce schodowej.

Co w takim razie zrobić z maluchem, który jest jeszcze zbyt mały, by prowadzić dialogi między misiem a lalką, a jest już na tyle duży, że jasno i wyraźnie komunikuje ci: „nudzę się”?

Wybrałam się z moim dzieckiem do sali zabaw, która znajduje się w jednej z galerii. Kolorowo, przestrzennie i głośno. W naszej sali zabaw znajdowały samochodziki do śmigania po podłodze, karuzela, duża trampolina, plastikowy zamek ze zjeżdżalnią, wieeeelki osiatkowany zamek wyłożony materacami ze zjeżdżalnią do basenu z kulkami, a dla najmłodszych były plastikowe bujane koniki, mały basen z kulkami, mata z małą zjeżdżalnią i miękkimi poduchami w kształcie ślimaka i węża. Było też kilka stolików z kredkami i kolorowankami oraz dwie wnęki ze stolikami i krzesełkami idealne na zorganizowanie imprezy urodzinowej. Coś dla rodzica? Pewnie. Kanapy, minibufet z kawą, herbatą i słodkimi przekąskami (to jednak bardziej dla najmłodszych).

Dzieci było sporo. Nakryte stoliki w jednej z wnęk sugerowały, że trwało jakieś przyjęcie urodzinowe. Dużo dzieci, łatwiej o kontuzje, dlatego zabierając dziecko w takie miejsce, idealnie byłoby, gdyby każde z nich przed wejściem dostało poradę: „uważaj na inne dzieci”.

Moje Dziecię było pierwszy raz w takim miejscu, zatem przyglądało się z zaciekawieniem. Wskoczyło (z moją pomocą oczywiście) na plastikowego konika i to była niezła frajda. O ile w domu posiada konia na biegunach, to trochę boi się na nim jeszcze bujać, o tyle niskie plastikowe koniki okazały się być się w sam raz. Mata i miękkie poduchy również były super, a to tylko ze względu na inne „coś” pod stopami. Dzieci w wieku kilkunastu miesięcy świetnie bawią się na niestabilnym podłożu (materace, łóżka ze sprężynami, piasek), a przy okazji nabywają umiejętność łapania równowagi i kontrolowania swojego ciała.

Na sam koniec zostało coś, co myślałam, że będzie hitem. Basen wypełniony miękkimi, plastikowymi piłkami. Hit to może i by był, gdybym sama tam wskoczyła, bo czułam nieodpartą ochotę. Dziecię podeszło z lekkim dystansem, bo na dzień dobry dostało w twarz kilkoma kulkami, które pognały w jej kierunku po skoku jakiegoś chłopca do basenu. Po jakimś czasie udało się jednak przekonać, że zabawa może być fajna. Zwłaszcza rzucanie tymi kulkami o ścianę.

Karuzela była niewypałem. Dwa złote i jakieś 15 sekund jeżdżenia. Potem? Patrz zdanie o sąsiadce pukającej do drzwi.

W moim mieście wybierając się do takiej sali zabaw w tygodniu, za półgodziny zabawy dziecka zapłacisz 9 złotych, a za całą godzinę 15 złotych. W weekendy odpowiednio 10 złotych lub 17 złotych. Dzieci do pierwszego roku życia wchodzą za darmo. Wejście opiekuna nie kosztuje nic, a ich ilość jest nieeeograniczona (możesz zabrać znajomych :)).

Podsumowując: miejsce super. Spokojnie zapewni rozrywkę dla kilkuletnich dzieci na kilkadziesiąt minut albo i kilka godzin. Jest miejsce dla rodzica, który może obserwować dziecko i popijać kawę. Zanim jednak, rodzicu, wybierzesz się w takie miejsce, zbadaj teren. Warto zorientować się, jakie atrakcje zastaniemy na miejscu i czy nasze dziecko na pewno się tam odnajdzie. Moje bawiło się jakieś 40 minut i to z koniecznością zachęcania (jak do wszystkiego nowego, jest to zrozumiałe). Dla kilkunastomiesięcznego dziecka zatem za wcześnie, patrząc na moje doświadczenie. Wiem jednak, że za jakiś czas na pewno wrócimy w takie miejsce, bo jest świetnym rozwiązaniem na ponure dni.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s