Wszystko jest do zrobienia

Absolutnie nie należałam nigdy do osób zorganizowanych. Robię wszystko na ostatnią chwilę albo z opóźnieniem. Co mam zrobić dziś, robię jutro. Ewentualnie jak zdarzy się jakaś obsuwa, to za tydzień. Włączam pralkę w momencie, kiedy orientuję się, że nie mam żadnych normalnych, czystych ciuchów. Myję naczynia, kiedy zlew się krztusi od nadmiaru garów, a waciki kosmetyczne kupuję wtedy, kiedy wkurzające jest już używanie papieru toaletowego do demakijażu (chyba, że myję twarz mydłem z lenistwa – wtedy brak wacików nie przeszkadza).

Kiedy pomyślałam o kolejnej przeprowadzce, a dokładnie czwartej w ostatnim półroczu, dostawałam dreszczy, gorączki i skurczu żołądka. Wszystkie te przeprowadzki związane były z wielkimi zmianami w moim życiu i z tym, że nie do końca wiedziałam, gdzie znaleźć swoje miejsce. Nie wiedziałam albo bałam się podjąć kroki, które wyeliminują ostatnie istniejące wygody w moim życiu. Podjęłam decyzję o wyprowadzce do miasta, gdzie teoretycznie nikogo nie mam. Praktycznie zresztą też. Z perspektywy krótkiego czasu wiem, że była to dobra decyzja. Czasami trzymamy się kurczowo pewnych miejsc, bo boimy się zmian. Boimy się zadecydować, że coś, co wydaje się mało korzystne, będzie najlepszą dla nas opcją. Wybrałam nowe miejsce zamieszkania z przyczyn finansowych – to oczywiste. Z wielkiego miasta postanowiłam się przenieść do małej miejscowości. Przeniosłam się za to w miejsce ciche, zielone, w którym wszędzie jest blisko, a na miejsce do żłobka dla dziecka nie trzeba się zapisywać jeszcze przed porodem.

Klamka zapadła. Trzeba się przeprowadzić. Z miejsca A do punktu B jakieś 170 km. Ja kontra dystans, pakowanie niezliczonej ilości klamotów i Córa. Wiek? Najgorszy. Blisko pierwszego buntu okresu dziecięcego. I powiem wam tak: do dziś nie wiem, JAK JA TO ZROBIŁAM.

Jeśli planujecie tego typu przedsięwzięcie to powiem krótko – należy to zorganizować. Od A do Z. I mówię tutaj przede wszystkim o pakowaniu. Jeśli masz w domu dziecko, które absorbuje cały twój czas, nie zostawiaj pakowania na ostatnią chwilę (to samo dotyczy wyjazdów na weekend czy wakacje). Pakuj wtedy, kiedy dziecko śpi. Wieczorem, podczas popołudniowej drzemki. To ważne, ponieważ później okazuje się, że musisz gnać z powrotem 170 km, ponieważ zapomniałaś NAPRAWDĘ ważnych rzeczy.

Miej też na uwadze, że jeśli bierzesz aktywny udział w pakowaniu rzeczy do samochodu i rozpakowywaniu już na miejscu – pomyśl wcześniej o tym, kto zajmie się pociechą. I nie tylko wtedy.

Przyjeżdżając do nowego-starego mieszkania, doskonale wiedziałam, że czeka mnie remont. Począwszy od „drobnostek” w stylu położenie paneli, a kończąc na (póki co) ostrej jeździe bez trzymanki, czyli wymiany okien. I tak naprawdę może być to każda inna kwestia – nie tylko przeprowadzka, ale dziś wiem już jedną rzecz na pewno.

Dobrze jest kogoś mieć, kto pomoże ci przy dziecku w sytuacji, kiedy nie poradzisz sobie sama. Ja wiem, że zawsze sobie radzisz. Ja też tak twierdzę, że daję radę doskonale. Twierdziłam. Teraz wiem, że gdyby nie pomoc z zewnątrz, to by się w życiu nie udało. I nie jest tak, że się nie da.

Bywają sytuacje, kiedy bezapelacyjnie potrzebujesz tylko własnego towarzystwa i zazwyczaj na alternatywne rozwiązania decydujesz się wtedy, kiedy jest to niezbędne. Nie łudź się, że w sytuacjach szczególnych świetnie dasz radę ze wszystkim. Czasami po prostu jest to niewykonalne, dlatego dobrze wcześniej jest zorganizować pomoc. Najprościej, kiedy ktoś z rodziny mieszka obok ciebie. Wtedy zawsze możesz poprosić, by dziadek lub babcia zajęli się wnuczką albo zawsze możesz syna oddać pod opiekę cioci. Nie masz nikogo w okolicy? Nie bój się prosić przyjaciół! Przecież mówimy o kilku godzinach, nie o kilku dniach. Zawsze warto popytać (oczywiście zaufanych ludzi), czy jest ktoś, kto w danym wielkim dniu sprawi, że ten dzień nie będzie twoim najgorszym, najgłośniejszym i najbardziej przepłakanym przez dziecko. Nie masz w okolicy przyjaciół? Okej. Bywa i tak. Doskonale to znam. Wtedy rozważ (zrób to wcześniej – musisz zatem posiadać umiejętność organizacji) wynajęcie na ten dzień opiekunki. Popytaj znajomych, może znają kogoś wartego polecenia lub skorzystaj z ogłoszeń w sieci. Mówię, żebyś zrobiła to wcześniej, byś mogła poznać osobę, której dasz pod opiekę na kilka godzin swoje dziecko. I nie bój się cen! Niania na jeden dzień czy nawet kilka na pewno nie wyskubie z ciebie ostatniego grosza oszczędności.

Ale jeśli wszystkie opcje odpadają, pomyśl o salach zabaw dla dzieci czy klubach malucha. I nie musisz histeryzować, że twoje dziecko na pewno będzie płakać za tobą albo stanie mu się tam krzywda. Na miejscu zawsze pracuje wykwalifikowany personel uzbrojony w niezliczoną ilość atrakcji na miejscu. To również nie są zawrotne koszty, ponieważ godzina w takim klubie może wynieść zaledwie 10 zł za godzinę (i to w dużym mieście).

Jeśli zatem czeka cię jakieś wielkie przedsięwzięcie, to po pierwsze: zorganizuj się. Po drugie: pomyśl, co w tym czasie zrobisz z dzieckiem, a po trzecie – trzymam kciuki! Pamiętaj, że zawsze przychodzi ten dzień lub moment, kiedy siadasz na czterech literach i mówisz: okej, przetrwałam to, już po.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s