„A teraz strzelę Ci w łeb!” – dzieci bawią się w wojnę

Pamiętam, że kiedy byłam dzieckiem (a umówmy się, było to lata temu), sporo moich kolegów z podwórka miało zabawkowe pistolety na kulki. Ja i moja siostra również w końcu takie dostałyśmy. Kulki leciały daleko, a jak taka mała, wredna Cię trafiła, to naprawdę mogło zaboleć. Na moim osiedlu było mnóstwo przestrzeni do zabawy – krzaki, murki kamiennej piaskownicy, wnęki pod balkonami i górki, po których biegaliśmy, jeździliśmy na rowerze, strzelaliśmy się z pistoletów, a zimną zjeżdżaliśmy na sankach. Pamiętam te zabawy w wojnę, jak opracowywaliśmy taktykę (pomysły dzieci bardzo mnie zaskakują!), jak lataliśmy z wywieszonymi językami po tych górkach, żeby tylko ustrzelić kogoś z „nie naszych”, wrogów znaczy się. W tej zabawie mieliśmy też zawsze zasady. Nigdy nie dostałam z takiej kulki w jakieś wrażliwe miejsce, na przykład w twarz. Choć siniaki były, podrapane kolana i trochę łez się polało.
Takie same pisotolety (choć konkretnie stjuningowane) do dzisiaj królują na podwórkach i dzieciaki wciąż chętnie sięgają po tego typu zabawki. Ostatnio, na tym samym osiedlu, w otoczeniu tych samych krzaków i górek, kilkoro chłopców bawiło się w wojnę. A dokładnie, to bawiło się pistoletami. Uwierzcie, w żadnym wypadku ta zabawa nie przypominała coś, co w sposób rozwojowy wpływałoby na te dzieci.
„A teraz strzelę ci w łeb i zdychaj!” po czym jeden z chłopców przystawił lufę pistoletu drugiemu do czoła, a drugą rękę złapał go za szyję w uścisku symulującym duszenie. Tamten chłopak udał, że pada martwy na ziemię, po czym ten pierwszy wciąż strzelał do leżącego kolegi. Na szczęście nie miał kulek w magazynku.

Dlaczego dzieci bawią się wojnę?
Dzieci z wielu względów lubią tego typu zabawy. Wynika to, zwłaszcza u chłopców, z potrzeby rywalizacji oraz ustalenia pewnej hierarhii w grupie, szczególnie u dzieci starszych, którym kształtuje się umiejętność odnalezienia swojego miejsca wśród rówieśników. Psychologowie zwracają uwagę na to, że zdecydowanie częściej chłopcy preferują tego typu zabawy, ponieważ jest to uwarunkowane anatomicznie i fizjologicznie – charakteryzuje ich inna budowa mózgu czy występowanie testosteronu. Wpływ ma także podłoże ewolucyjne – potrzeba dominacji, walka oraz pozyskiwanie dóbr.
Zabawa w wojnę jest również często wybierana przez dzieci, które mają w sobie pokłady negatywnych emocji, wynikających z prostych sytuacji. Dzieci na każdym kroku słyszą od rodziców, że czegoś im nie wolno. Nie wolno płakać, bić, oglądać za dużo bajek, jeść słodyczy, zabierać zabawek. Ogólnie rzecz biorąc – nie pozwalamy dzieciom dać upustu dla swoich negatywnych emocji, dlatego też dzieci wyładowują swoją złośc właśnie poprzez zabawę w zabijanie, która wyzwala w nich nawet agresję.
Innym powodem, dla którego dzieci wybierają tą zabawę, jest strach przed nią. Wojna i zabijanie wywołuje złe emocje w dziecku, dlatego żeby zmniejszyć w sobie stracz, mały człowiek chce zmierzyć się z niebezpieczeństwem i oswoić je. Sam strach przed wojną jest związany z tym, że dziecko zna tą scenerię, a to oznacza z kolei, że miało okazję ją zaobserwować np. w bajkach albo w filmach.
Zabawa w wojnę daje też możliwości rozwojowe, ponieważ jeśli zabawa opiera się o strategię, wówczas skłania do logicznego myślenia, uczy dziecka planowania. Sprawia, też że dzieci ćwiczą swój słuch, spostrzegawczość, analityczne myślenie oraz poprawiają kondycję fizyczną.

Co w tym złego?
Na samo pytanie „dlaczego to robią?”, odpowiedzi jest wiele, co widać powyżej. Jednakże mimo tych wszystkich argumentów należy pamiętać, że wojna kojarzy się z agresją, śmiercią, bólem oraz nienawiścią człowieka do człowieka. W zależności od wieku dziecka, każde będzie interpretowało te emocje inaczej. Jeśli zabawa w wojnę opiera się głównie na bieganiu, rywalizacji i swoistej, dziecięcej taktyce – spokojnie można uznać zabawę za normalną, no bo przecież o Dzielnym Ołowianym Żołnierzyku pisał nawet Hans Christian Andersen. Sygnałem ostrzegawczym są jednak zabawy, w której dzieci skupiają się na agresywnym aspekcie wojny, na symulacji zabijania, której towarzyszą okrzyki przepełnione negatywnym przekazem.

Co robić?
Tu psychologowie są zgodni. Należy tłumaczyć i rozmawiać z dzieckiem. Niezwykle istotne jest, by rodzic wiedział z jakiego źródła pochodzi złośc i agresja dziecka. Czy jest to kopiowany obraz z filmów i gier, czy podłoże jest w osobistych przeżyciach dziecka, które poprzez takie zachowania pozwala sobie na uwolnienie złych emocji. W żadnym wypadku nie powinno się pozwalać na zabawę, która opiera się strzelaniu komuś w głowę czy podrzynaniu gardła. Należy znaleźć zródło problemu, a następnie rozwiązać go wspólnie z dzieckiem.

Nie ukrywam, że kiedy jedna z bawiących się z chłopakami dziewczynek podeszła do mnie z uśmiechem na twarzy i wycelowała mi lufą w czoło, mówiąc: „teraz zabiję panią”, byłam zszokowana. Większe zszokowanie jednak wywołała u mnie reakcja jej rodzica będącego w pobliżu, który podszedł do dziewczynki i po prostu zlał ją na kwaśne jabłko. Bez pytań, dlaczego to robi. Bez tłumaczenia, dlaczego jest to złe. Reakcja przemocą na przemoc.
Nie mówmy później, że dziecko przyniosło pwne zachowania z podwórka czy przedszkola. Sprawdź rodzicu, czy podłoża nie ma bliżej dziecka. W domu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s