Jedyny sposób na osiągnięcie celu

Cel – po co to komu?
Przez większość czasu ostatnich lat nie miałam żadnego celu. Żadnego. Mówiąc cel, nie mam na mysli wstać z łóżka, wypić kawę i zawlec swoje cztery litery do roboty – to jest konieczność. Mówię o celu. O czymś, do czego dążysz, co da Ci radośc, co motywuje i co sprawi, że poczujesz się szczęśliwym człowiekiem, kiedy to osiągniesz.
Nie miałam celu, bo nie wiedziałam, co może nim być. Podczas jednej z dłuższych rozmów z bliską mi osobą, usłyszałam: „musisz sobie jakiś cel postawić. To cię zmotywuje, pobudzi do działania. Niech to będzie coś niewielkiego. Gdybym ja nie stawiał sobie celów, nie widziałbym sensu, by wstawać z łóżka”.
Ja widziałam. Jak masz dziecko, to widzisz sens, cel, konieczność – obojętnie jak to nazwiesz, ale tak po prostu jest. No właśnie, ale dziecko. Nie miałam postawionego żadnego celu, który dotyczyłby mnie i tylko mnie.
Postanowiłam postawić go sobie. Tym celem było… postawienie w końcu jakiegoś celu! Miałam kompletną pustkę w głowie. Czego chcę? Czego potrzebuję? Co chcę osiągnąć? Co zrobić ze swoim życiem?
Zatrważające, ale NIE WIEDZIAŁAM!
Dopiero z czasem pojawiły się pierwsze pomysły. Drobne, najdrobniejsze. Zaczęłam je realizować i sprawiało mi to naprawdę przyjemność. Nie frajdę czy ekscytację – ale po prostu przyjemność. Zanim zaczęłam stawiać większe, zrozumiałam, co jest przy nich ważne. A na koniec powiem Ci, jak je osiągnąć. Bo jest na to tylko JEDEN sposób.

Co jest ważne?
Jeśli postawisz sobie cel – większy czy mniejszy – musisz go dobrze sprecyzować. Musisz dokładnie wiedzieć, co chcesz osiągnąć.
Jeśli Twoim celem jest zrzucenie wagi, musisz jasno określić ILE i w jakim CZASIE chcesz osiągnąć zamierzony rezultat. Oprócz liczb, musisz ustalić sama ze sobą JAK to zrobić. Zaplanować jadłospis (choćby ramowy, umowny), zastanowić się jakie ćwiczenia będziesz wykonywać i z jaką częstotliwością. Po prostu omów to ze sobą, z kartką papieru, z notatnikiem w telefonie – obojętne. Miej plan.
Jeśli Twoim celem będzie nauczenie się jakiegoś języka, zrób to samo, co powyżej. Ile dajesz sobie czasu, by zacząć dobrze mówić po inglisz i to tak, że nie będziesz wiedzieć hał tu sej dat po polsku? No i najwazniejsze – uczysz się samodzielnie czy zapisujesz na kurs?
Jeżeli postanawiasz, że dostaniesz awans i koniec kropka, nie masz co liczyć, że szef sam przyniesie aneks w zębach i zapyta prosząco, czy podpiszesz. Musisz ocenić, jakie są Twoje realne szanse w firmie i dowiedzieć się, jak to zrobić. Przede wszystkim też pracować: ciężej, dłużej, wytrwalej. Chyba, że masz dostęp do wspięcia się po drabinie na czyichś plecach, albo po prostu smarujesz się wazeliną i… W to już nie wnikam. Jeśli masz plan, jesteś bliżej celu.

Jak go osiągnąć?
Ja uważam, że jest tylko jeden, jedyny sposób na to, by osiągnąć cel. Możesz mieć wszystko rozpisane, zaplanowane na tip top – ale jeśli nie towarzyszy Ci jedna rzecz, niestety istnieje prawdopodobieństwo, że cel nie zostanie osiągnięty.
Musisz bezapelacyjnie czuć, że to, co robisz, robisz tylko i wyłącznie dla siebie. Musisz absolutnie ukierunkować się na to, że to, co robisz, przyniesie Tobie radość, satysfakcję i dumę. Dążąc do celu, to Ty musisz wyobrażać sobie, co poczujesz, jeśli tylko go dotkiesz.
Jeśli zrzucisz wagę tylko po to, by inni wznosili ochy i achy, a Ty sama nie odczujesz, że cokolwiek Ci to dało i w zasadzie to lubiłaś siebie z dodatkowymi kilogramami – nie osiągnęłaś nic.
Jeśli mówisz biegle językiem, ale wykorzystujesz to jedynie po to, by wpisać w CV poziom zaawansowany, ale nie czerpiesz z tego satysfakcji, nie podróżujesz, nie zawierasz znajomości za granicą – to po co to wszystko?
Jeśli dostajesz awans na stanowisko, które przytłacza Cię jeszcze bardziej, wyciska z Ciebie energię i nawarstwia stres, ale masz za to więcej hajsów w portfelu, bez żadnej satysfakcji – była to degradacja, nie awans.
Jeśli nauczyłaś się gotować po to, by mąż się zachwycał, teściowa klepała po ramieniu, fani na fejsie lajkowali Twoje kulinarne zdjęcia, a Ty najnormalniej w świecie nienawidzisz sterczeć przy garach, gotując jakieś wymyślate niedźwiedzie łapy w miodzie – cel nie został osiągnięty.
Tylko, jeśli robisz coś dla siebie i z myślą o sobie, jesteś w stanie powiedzieć, że wygrałaś i że jesteś szczęśliwa z samą sobą. Jeśli robisz wszystko na raz, wylewając siódme poty tylko po to, by zadowalać innych, samej nie odczuwając satysfakcji, to spalisz się szybciej niż Ci się wydaje. Spalisz się, a iskrami będziesz obrzucać wszystkich w koło tłumacząc, że „przecież dla Ciebie to wszystko robię”. Otóż chodzi o to, że masz robić dla siebie.

Jaki zatem jest Twój następny cel? 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s