Ufne dziecko – powód do dumy czy przekleństwo?

Kiedy moje Dziecko zaczęło samodzielnie poruszać się na dwóch kończynach i sprawiało wrażenie takiego, co to wchodzi już w interakcje z ludźmi i otoczeniem, nie dało się ukryć, że jest bardzo otwarte i śmiałe. Bardzo energicznie reagowała na czyjeś otwarte ramiona, uśmiechała się do wszystkich napotkanych osób i nie miała żadnego oporu, by pobawić się swoją ulubioną zabawką z nową ciocią czy wujkiem. Bardzo mnie to cieszyło. Byłam zadowolona, że nie mam w domu nieśmiałka, który boi się własnego cienia, a co dopiero innych ludzi. Nie ukrywam też, że wiele mi to ułatwiało, zwłaszcza, że jeśli jakaś ciocia była chętna do zabaw, to ja miałam chwilę oddechu.
Sama należę do osób, które nie mają problemu z nawiązywaniem relacji z innymi. Jestem otwarta i komunikatywna. Nie mam oporów, by podyskutować z nieznajomym na przystanku autobusowym, czy popleść głupoty z panią z warzywniaka. Lubię się uśmiechać, lubię rozmawiać z ludźmi, poznawać ich, ich historie, troski. Uważam, że to istotne cechy, by w dzisiejszym świecie nie stać się zamkniętym hermetycznie osobnikiem, który nie sięga wzrokiem dalej niż do czubka własnego nosa. Ludzie są nam potrzebni w życiu, bo to z nich składa się świat, w którym funkcjonujemy. Otwartemu człowiekowi o wiele łatwiej znaleźć pracę, przyjaciół, a nawet dzielić z kimś pasje. Żeby dobrze żyć z innymi, musimy chcieć z nimi żyć, a zatem umieć rozmawiać.
Taki mój światopogląd ma oczywiście wielki minus. Jestem bardzo ufna, a nawet powiedziałabym: łatwowierna. Ja od samego początku daję sto procent zaufania – później ktoś je traci lub utrzymuje. Znam takich, którzy od początku znajomości są nieufni – w tym przypadku trzeba zatem to zaufanie zdobyć. Nie chcę oceniać, która z tych metod jest lepsza: czy lepiej nie ufać nikomu i dać się pozytywnie zaskoczyć, czy ufać wszystkim i przeżywać rozczarowanie raz po razie.

Wielokrotnie takie rozczarowania mnie dotykały, ale w żadnym stopniu nie nauczyły mnie niczego nowego. Dalej zawierzam ludziom, ufam, że nikt nie chce mojej krzywdy ani łez, bo niby dlaczego miałby chcieć? Wierzę, że ludzie jednak kierują się zasadą, by czynić innym to, co sami chcieliby by było im czynione. Wiem natomiast doskonale do jak tragicznych skutków może to doprowadzić.
Jakiś czas temu w mediach pojawiła się informacja o kolejnej tragedii z udziałem dziecka. Ośmioletniej dziewczynki. Jeden z artykuł głosił: „dziewczynka wracała ze szkoły. W pewnym momencie dobrowolnie wsiadła do samochodu kierowanego przez nieznanego mężczyznę. Ten wywiózł ją do sąsiedniego województwa i tam, jak ustaliła policja, miał dopuścić się innej czynności seksualnej. Godzinę później wysadził dziecko”. Kolejny szok, kolejna tragedia, kolejne przekleństwa lecące z ust bez pohamowania. Po takich informacjach nasuwa mi się milion pytań: co z tymi ludźmi? Co seks robi z człowiekiem? Czemu winne są dzieci? Dlaczego nie zrobić mu tego samego?
Wielka fala goryczy, żalu, złości. Skrzywdzone kolejne dziecko, które przez całe swoje życie będzie borykało się z traumą tak okrutnego doświadczenia seksualnego. Doświadczenia, które odbije się zapewne na dojrzewaniu tej dziewczynki, na jej relacjach damsko-męskich a może nawet na planowaniu rodziny.
Głos z tyłu głowy jednak wciąż podpowiada: jak to „wsiadła dobrowolnie”? Czy to był jej znajomy? Znajomy jej rodziców? Ktoś, komu ufała? Dlaczego wsiadła do tego auta, jeśli do tej pory nigdy nie wracała z tym nieznajomym ze szkoły? No i pytanie znienawidzone najbardziej: gdzie byli rodzice?
Za bezpieczeństwo dzieci jesteśmy odpowiedzialni my i tylko my. Pewnie, możemy powtarzać, że przecież nie jesteśmy z dziećmi dwadzieścia cztery godzinę na dobę, że w szkole nie pilnujemy, na zajęciach dodatkowych nie pilnujemy – jasne. Ja moje dziecko również odprowadzam do przedszkola i przez siedem godzin dziennie jestem kompletnie bezradna, bo nie ma mnie obok. Nie jestem w stanie przez tych siedem godzin niczego kontrolować, obserwować i pilnować. Musimy mieć jednak absolutną świadomość, że nasze dziecko używa mózgu nie tylko wtedy, kiedy jesteśmy w pobliżu. Ba! Powinno być bardziej czujne, kiedy nas NIE MA obok, ale żeby było czujne, musimy go tego nauczyć. Nie ma innej rady.

Jeśli dziecko koniecznie chce dotknąć rozgrzanej kuchenki, na której gotuje się rosół, a my będziemy wciąż powtarzać: „widzę co robisz, nie dotykaj tego, nie wolno!”, to kiedy nie będzie nas w pobliżu, dziecko wykorzysta moment i kuchenki dotknie. Co stanie się dalej, doskonale wiemy. Jeśli jednak będziemy do znudzenia tłumaczyć dziecku, że czegoś nie wolno robić, bo przyniesie to konkretne konsekwencje, dziecko zrozumie dlaczego mu nie wolno.
Porównanie jest banalne, zdaję sobie z tego sprawę. Dziecko musi jednak WIEDZIEĆ, dlaczego nie rozmawia się z obcymi ludźmi, dlaczego nie przyjmuje się od obcej osoby cukierka, dlaczego dziecko tak po prostu nie może iść z obcym dorosłym mimo, że ten zapewnia, że będzie z nim bezpieczne! Przeprowadzono pewien eksperyment społeczny, który obejrzysz tutaj

Sprawdzono, czy dziecko pójdzie z nieznajomym mężczyzną, który ma na smyczy małego, uroczego pieska. Wyniki są zaskakujące i przerażające zarazem.
I nie chodzi w żadnej mierze o to, by wpajać dziecku, że ludzie są źli i nie wolno im ufać. Chodzi o to, by mieć pewność, że robi się wszystko dla bezpieczeństwa swojej pociechy. Jakiś czas temu odkryłam w internecie również informację, w jak łatwy sposób można nauczyć dziecko ufności do osób, które nie stanowią zagrożenia. Ustalić hasło. Jeśli do naszego dziecka podchodzi osoba, która przychodzi w imieniu rodzica, bo została przez niego wysłana na przykład po to, żeby odebrać je ze szkoły, dorosły powinien podać hasło, które zna tylko dziecko i jego rodzice. Może to zwiększyć szanse, że naszemu dziecku nie stanie się żadna krzywda.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s