Ciąża vs ciąża: pierwsze starcie

Ciążą? Bułka z masłem. Ja, zaprawiona w boju matka trzylatki, o ciąży wiem już WSZYSTKO. Przecież jedną mam już za sobą. Pamiętam ją doskonale, od początku do końca. Pamiętam, że jak się dowiedziałam, to aż się popłakałam (z radości, strachu, hormonów – nie wiadomo). A potem to już poezja, bajka wręcz. Pracowałam w swoim medycznym zawodzie, a na dwunastogodzinne dyżury leciałam jak na skrzydłach! Byłam niczym ta Elsa, która stoi na wielkiej, lodowej górze i drze japę: „Mam tę moooooooooooc!” Miałam. Wielką siłę. Po dyżurze piekłam chleb, lepiłam pierogi,  czytałam książki, oglądałam seriale, biegałam z naszym niedźwiedziem (psem, ale bardziej niedźwiedziem) po jakieś 5-7 km dziennie, przetrwałam przeprowadzkę i to nie byle jaką, bo między województwami i po prostu – miałam tę moc. Co zatem mogłoby zaskoczyć mnie tym razem? Przecież doskonale wiem, jak to jest jak rośnie brzuch, jak systematycznym trzeba być w jego smarowaniu, bo inaczej zacznie tak swędzieć, jakby świerzb jakiś dopadł, wiem jak pilates staje się coraz trudniejszy, a w nocy śpi się z butelką Alugastrinu pod ręką.

A jednak. Nic nie wiem.

Druga ciąża była większym zaskoczeniem dla mnie. Najczęściej zadawane pytanie od samego początku? „Planowane czy wpadka?”. Nie pamiętam, by takie pytanie zadał mi ktokolwiek w pierwszej ciąży. Tym głupsze wydaje się być w drugiej, bo jak to wpadka? Co ja, nie wiem jak się w ciążę zachodzi? Przecież w pierwszą też nie zaszłam, bo się potknęłam. Było jeszcze wiele innych, kompletnie niezrozumiałych dla mnie pytań, ale nie mam wpływu na sposoby i tok rozumowania innych ludzi. Nie przejmuję się tym. Serio, serio.

Druga ciąża jest tym większym zaskoczeniem, bo już nie mam tej mocy, jaką miałam za pierwszym razem. Tu odzywają się głosy ludzi posiadających USG w oczach: o, to na pewno będzie chłopak albo będzie dziewczynka, bo zabiera więcej energii z mamy. No serio? Energię zacznie zabierać ale za jakieś pięć miesięcy, luzik, jestem przygotowana. A jeśli dziewczynki zabierają energię w ciąży, to co? Teraz mojej córce nie powinnam pozwalać spać i dygać  ją ołówkiem noc w noc ze złośliwością: a masz, za te wszystkie miesiące w ciąży! Kolejnym zaskoczenie jest to, jak szybko zrezygnowałam z pracy zawodowej idąc na zwolnienie lekarskie. Ku zazdrości kolegów z pracy (ale się ustawiła, teraz to sobie odpocznie), poszłam na zwolnienie już w 14 tygodniu ciąży, ponieważ… no właśnie, ponieważ? A widziałaś kiedyś połączenie smoka ziejącego ogniem ze słoniem w szpilkach? Szkoda. Mogłam Ci cyknąć swoją fotę, byłby ubaw. Siedzący tryb życia u kobiety ciężarnej potęguje cofanie się treści żołądkowej,  to z kolei wywołuje tzw. zgagę. Ponadto pojawiają się problemy z krążeniem, co uwidacznia się z chwilą końca pracy. Ściągasz szpilki, wkładasz kozaki i… wracasz do domu w szpilkach (hu hu ha, nasza zima zła), bo kozaki za żadne skarby świata nie chcą wleźć Ci na stopę. Chwilę kombinujesz, czy uciąć sobie paluchy jak siostra przyrodnia Kopciuszka, żeby tylko wcisnąć ten pantofelek na słoniowatą nogę, ale ostatecznie wracasz w tym, w co jesteś wstanie wepchać swe odnóża. Spoko, przychodzi upragnione zwolnienie. Poleżysz, poczytasz książkę, będziesz regularnie jadła i dużo piła – mówiłam sobie. Kogo łatwiej okłamać? Siebie czy kogoś? Siebie. Zdecydowanie. Idąc na zwolnienie nagle okazuje się, że mam TYLE do zrobienia, że jedyny moment, w którym łączę się w miłosnym uścisku z moim łóżkiem, jest godzina 23:00 plus. Ale spokojnie, to też się zmieni. Pracuję nad tym. Jestem na etapie 22:00 plus…

I z niecierpliwością czekam, z napięciem tak wielkim jak na niejednym thrillerze w kinie, kiedy to wbijasz pazury w podłokietnik fotela (albo w rękę partnera). Zżera mnie ciekawość, jak to będzie dalej. Otwieram popcorn i czekam na zwroty akcji!

A teraz całkiem serio. Druga ciąża to (dla mnie) całkiem odmienny stan psychiczny. Znajduję się w innym miejscu swojego życia, po innych przejściach ( w dużej mierze powodujących dużą niestabilność życiową), otoczona pytaniami: „jesteś pewna, że dobrze zrobiłaś?” Nie. Nie jestem. I nigdy nie będę pewna. Tak naprawdę to nigdy nie będę już niczego pewna ale jestem za to przekonana, że nie jestem na tym świecie jedyna. Ktoś, to ma piękny dom, nie może mieć pewności, że go nie straci. Ktoś, kto ma wiele pieniędzy nie może być pewien, że ich nie straci. Ktoś, kto ma szczęśliwe małżeństwo i szczęśliwą rodzinę nie może mieć pewności, że tego nie straci. I chociaż na co dzień tego nie analizujemy – taka jest prawda. Pewni możemy być tylko tego, że kiedyś umrzemy . I że musimy płacić podatki. Cała reszta jest złożona z tak wielu czynników, że wystarczy, by jeden zawiódł. I wszystko może runąć jak domek z kart.

Druga ciąża jest obarczona trudniejszym podejściem psychicznym dla mnie. Boję się, jak sobie poradzimy. Boję się rosnącego brzucha (naprawdę! Nie wiem jeszcze tylko co tak naprawdę mnie przeraża), boję się o zdrowie dziecka, boję się o swoje zdrowie, boję się, że za szybko opuszczę moje dzieci, boję się tak wielu rzeczy, że czasem sama jestem przerażona jak negatywne emocje można w sobie produkować. Niemniej jednak jestem pewna, że nie tylko ja tak mam. Przyznaj, też czasem miałaś negatywne myśli i strach w swojej głowie, prawda? Jesteśmy tylko ludźmi. Albo aż ludźmi.

Ale! Ale wiem co jest najpiękniejsze w drugiej ciąży! Odkąd Młoda dowiedziała się, że zostanie siostrą (mówi tak o sobie z wielką dumą), to nie ma dnia bym nie roniła łzy wzruszenia. Całusy i przytulanie brzuszka, śpiewane kołysanki i wywalenie wszystkich ciuchów z komody by sprawdzić „czy mamy jakąś piżamkę dla dzidziusia? Oddam mu swoją, tą mam już za małą”  to absolutny kosmos dla mnie i najpiękniejszy aspekt tej ciąży. Fakt, że moja córka jest najszczęśliwsza na świecie, bo będzie miała brata lub siostrę. A ja wiem, że będzie miała kogoś, kto będzie przy niej całe życie. Również wtedy, kiedy zabraknie mamy i taty. Jestem jakby spokojniejsza. Amen.

Foto z Pixabay

2 comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s