Czas się odświęcić!

Poświęcić to możesz koszyczek z jedzeniem w Wielką Sobotę. Nie siebie. Nie poświęcaj się dla niczego – bo nie warto. Krótko i na temat.

Fantastycznie jest robić w życiu to, co się kocha. Chodzisz do pracy, która cię fascynuje i dajesz w niej z siebie wszystko. Cudownie jest mieć super dzieciaki, z którymi spędzasz beztroskie, wolne chwile. Skarbem jest mieć partnera, z którym tworzysz związek, a nie jakiś układ. Dla niczego jednak z tych spraw nie warto się poświęcać.

Poświęcenie to czyn ofiarny, pełen bohaterstwa. To postawa gotowa do ponoszenia ofiar. Poświęcić się to zrezygnować z czegoś dla czyjegoś dobra lub dla jakiejś sprawy. Mam skłonność do tego, że jestem w stanie rezygnować z ważnych dla mnie planów, ponieważ mój partner ma inne, swoje. Zawsze wychodziłam z założenia, że moje mogą poczekać, bo chcę, żeby on się realizował i spełniał w tym, co robi. Czasem też rezygnuję z jakieś wyjazdu ze względu na córkę, bo przesadnie uważam, że podróż jest za daleka, a niepewny czas pracy jej ojca może sprawić, że w przedszkolu zostanie sama, zapłakana i zasmarkana, bo nikt po nią nie przyjdzie.

Kiedyś wydawało mi się, że poświęcenie to nieodłączny element rodziny. Widziałam, jak moja mama rezygnowała ze swojego życia, by zająć się mną i siostrą. Zrezygnowała z pracy zawodowej ze względu na liczne wizyty w szpitalu z dzieckiem, musiała poradzić sobie sama, bo ojciec pracował i pracował. Widziałam, jak resztkami sił wieczorami gotowała obiad, by po wszystkim usiąść na godzinę przed telewizorem i obejrzeć jeden, jedyny serial, odpalając papierosa i dopijając zimną kawę. Wiem, że nie raz rezygnowała z kupienia sobie czegoś, ponieważ zapiski rachunków na kartce papieru były nieubłagane i po prostu nowa bluzka dla niej kolidowała z nowymi butami dla mnie i siostry. Później jeździła z pracy do pracy, zawsze w pośpiechu, by zdążyć odebrać nas ze szkoły czy przedszkola. Co odpowiedziałaby dziś, gdybym zapytała: co masz z życia? Byłoby jej wstyd odpowiedzieć: nic. Ale ja wiem, że naprawdę ma niewiele. Ma dzieci. Aż tyle, albo tylko tyle. Widziałam ten jej błysk w oku, jak ostatnio przy stole opowiadała o latach młodości. Dorosłość ją zaskoczyła. Za bardzo poszła w poświęcenie.

Często słyszę, że jestem podobna do mamy. Coraz częściej boję się, że w tej materii też. Takich poświęceń na koncie trochę mam. Dla kogoś zmieniłam pracę. Dla kogoś zmieniłam adres zamieszkania. Nie zawsze były to działania umotywowane: tak, chcę to zrobić. Raczej były to działania: tak wypada, dzięki temu on będzie miał lepiej. Powiem ci jednak, że kiedy zaczynasz się poświęcać na dużą skalę, zaczynają budzić się niepokojące pragnienia – też chcesz, żeby ktoś poświęcił coś dla ciebie. Chcesz, żeby ten jeden raz wybrał wieczór z tobą, bo masz gorszy dzień i odwołał piwo z kolegami. Chcesz, żeby sam z siebie zapytał, jak było na spotkaniu, które było dla ciebie niezwykle istotne. Jeśli tak się nie dzieje, nie pyta, nie interesuje się, to pojawia się złość, bo przecież „ja się poświęcam zawsze, to ty choć raz nie możesz?” Widać nie może.

Nie chcę generalizować, że żyjemy w świecie, w którym każdy patrzy tylko na siebie i na swoje wygody, ale prawdą jest, że na poświęcanie nie ma dzisiaj miejsca. Zdajemy sobie coraz częściej sprawę z tego, że NAPRAWDĘ mamy tylko jedno życie i NAPRAWDĘ chcemy je przeżyć, więc robimy tak, żeby było nam wygodnie. Dlatego w życiu nie można szukać kogoś, kto będzie się POŚWIĘCAŁ. Chodzi o to, by za partnera mieć… partnera. Tadaaam! Ależ odkrycie! Mowa o kimś, kto ma swoje pasje, marzenia, pracę i hobby, ale też ktoś, kogo interesuje twoje życie, twoje sukcesy, twoje troski i plany. Tu już nie chodzi o to, żeby się uzupełniać. Chodzi o to, żeby każdy z nas czuł się w stu procentach pełny, kompletny, zadowolony ze swoich osiągnięć i sukcesów. Ale jednocześnie chcemy mieć z kim to dzielić. Chcemy móc opowiadać o wzlotach i wyrzucać z siebie entuzjazm wiedząc, że ta druga osoba jest tym zainteresowana.

Próżno szukać aprobaty u kogoś, kto żyje tylko swoim życiem. Dla którego tylko jego osiągnięcia są ważne i istotne, a ciebie będzie traktował jako dodatek. I nie ma znaczenia, jak bardzo będziesz wypruwać sobie żyły i jak głośno tupać nogami. Nie ma znaczenia, jaką ofiarę złożysz – bo jeśli trafisz na układ, a nie partnerstwo – pójdzie ona na marne i nawet bogowie jej nie przyjmą.

Nie róbmy z siebie bohaterek, które są w stanie odrzucić wszystkie swoje dobra na rzecz szczęścia kogoś innego. Jeśli masz swoje plany, niech nie zostaną pokrzyżowane tylko dlatego, że partnerowi nagle wyskoczyła jakaś drobna sprawa. Jeśli chcesz w czymś uczestniczyć, po prostu zostaw dzieci pod opieką męża czy rodziny i zrób to. Jeśli twoje smutki i problemy są ignorowane przez najbliższych – porozmawiaj o tym i mocno to przemyśl – dlaczego tak jest i gdzie cię to zaprowadzi. Ty też masz jedno życie i nigdzie nie jest zapisane, że musisz je poświęcić dla kogoś innego, bo nikt ci za to pomnika nie postawi.
Amen.

6 comments

  1. Bardzo mądry wpis! My, kobiety, jesteśmy tak wychowywane, że mamy dbać, starać się, troszczyć i poświęcać się. Niby tyle się mówi o zdrowym egoizmie, ale Matce Polce jakoś nie wypada… A tymczasem możemy się poświęcić raz czy drugi, w końcu życie to sztuka kompromisów, ale jeśli staje się to regułą – otoczenie się do tego przyzwyczaja, a w nas tylko kumuluje się zmęczenie, frustracja i poczucie że życie ucieka nam między palcami…

    Polubienie

    • Właśnie najgorsze jest to poczucie, że wszyscy naokoło się spełniają, tylko my jesteśmy ograniczane. Choć tak naprawdę ograniczamy się same własnie przez to, że wiecznie idziemy komuś na rękę.
      I słusznie napisane… Że niby jakoś tak nie wypada!

      Polubione przez 1 osoba

  2. Jestem dokładnie tego samego zdania. Często zresztą mało kto oczekuje od nas takiego poświęcenia. Najczęściej same sobie je narzucamy a potem chodzimy złe i sfrustrowane. Kiedy przestajemy się poświęcać korzystamy na tym nie tylko my ale też całe nasze otoczenie, bo jesteśmy po prostu szczęśliwsze, a tym samym lepsze dla siebie i innych 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s