Ciąża vs ciąża: z perspektywy czasu

Ciąża różni się od ciąży – ot, taka mądrość mnie naszła bladym świtem, kiedy to siedzę przed komputerem, ziewam niemiłosiernie ale wiem, że jeśli się położę, a zdążyłam wypić słabiutką kawę, to zgaga przejmie panowanie nad moim życiem. A jak nie życiem, to na pewno całym dniem.

Zatem siedzę sobie przed komputerem i przeglądam tylko najważniejsze i najistotniejsze zakamarki internetowe. Ciąża kontra ciąża. Dzisiaj, z perspektywy 33 tygodnia stanu błogosławionego wiem, że jest NIEPRZEWIDYWALNA oraz ZASKAKUJĄCA. Każda. Nie dajcie się zwieść, że jest to zależne od płci, Waszego wieku, ułożenia planet czy prognoz meteorologicznych. Choćby pierwsza była poezją, druga może być tragikomedią.

Dzisiaj z perspektywy 33 tygodnia ciąży powtarzam, że drugie dziecko zamyka moją przygodę z macierzyństwem. Ciąża ta dała mi bardzo w kość, ale nie tylko mi. Zmiany jakie we mnie zachodzą są zauważalne również przez moich najbliższych: jestem płaczliwa, nerwowa, drażliwa, zmęczona. Mam większe wahania morfologii, gorsze samopoczucie, słabszą kondycję włosów, paznokci, cery. Jestem uosobieniem wszystkich nieszczęść ludzkich. I nie ukrywam – jestem tym zmęczona. Przestałam mieć wyrzuty sumienia z racji tego, że narzekam na tą ciążę. Po prostu nie jest ona szczytem moich marzeń, jeśli chodzi o kondycję i samopoczucie. Jeśli czujesz się podobnie jak ja – takie Twoje prawo i taka Twoja fizjologia. NIE MAMY wpływu na to, jak przechodzimy ten czas. Możesz mieć świetną dietę, być aktywna fizycznie, a Twoje samopoczucie i tak pozostawi wiele do życzenia, wierz mi. Zmiany fizyczne, fizjologiczne, hormonalne – to wszystko sprawia, że czujemy się w taki czy inny sposób.

Z perspektywy czasu wiem jednak, że druga ciąża nie przynosi już tak wielu obaw. Jednak. Chociaż w tym wpisie moje odczucia były inne, to dziś jestem spokojna o to, jak będzie wyglądał w moim przypadku poród, jak podejść do dziecka czy jak przystawić do piersi. Wszystko mam obcykane w głowie. Wiem wiem, każde dziecko jest inne i pewnie się o tym przekonam nie raz, a moja pewność zostanie sprowadzona do parteru, ale na ten moment jestem pewna SIEBIE i tego, jak podejść do danego zagadnienia. Coraz częściej łapię się również na tym, że wyobrażam sobie, jak to będzie, kiedy będzie nas już czwórka. Jak odnajdzie się Młoda w roli starszej siostry, jak odnajdę się ja, jako Mama, która będzie miała miłość do podziału. Drugie dziecko niesie ze sobą wiele niewiadomych – jak to logistycznie rozpracować, czy pojawi się zazdrość między rodzeństwem, czy nie padnę na twarz po pierwszym miesiącu i nie będę chciała się z tej twarzy podnieść, bo zdążę zasnąć. Nie ukrywam, że mając w domu prawie czterolatka, człowiek przyzwyczaja się do wygody. Młoda powie, że chce jeść i co chce zjeść, sama się ubierze, sama się pobawi, sama idzie zrobić siku. Komfort przy takim dziecku jest na tyle duży, że myślenie o powrocie do punktu ZERO wzbudza pewien niepokój. Ale…

Ale ubierając wczoraj Młodej skarpetki zauważyłam, że ma już całkiem duże stopy. Przyjrzałam się Jej uważniej. Sylwetka stała się już dziewczęca, nie bobaskowa. Włosy sięgają prawie do pupy, co sama zauważa. Jej mimika twarzy jest lepsza od niejednego dorosłego. Ma własne zdanie, poczucie humoru, wrażliwość. Moja mała Kluska staje się nagle dziewczynką, taką normalną, przedszkolną dziewczyną, która ma swoje koleżanki i swoje zmartwienia. Kiedy? Pytam: kiedy to się stało? I za chwilę wszystko potoczy się lawinowo, mając już dwoje dzieci. Stanie się to samo. Nie będę wiedziała kiedy, a ubierając skarpetki drugiej córce stwierdzę, że ma dziwnie duże stopy. Że w ogóle jest już duża. A starsza będzie już w wieku szkolnym.

I za chwilę skończą się poranne przytulanki w łóżku, nie usłyszę już: „mamo, chodź poczytaj mi bajkę”, coraz rzadziej usłyszę spontaniczne: „a wiesz, że bardzo cię kocham?”. Już nie będę potrzebna w każdej sekundzie, na już, na teraz, bo kanapeczka do zrobienia, bo kakałko, bo herbatka, bo warkocza trzeba zapleść, bo buziaka trzeba dać. To wszystko mija tak szybko, że właśnie się zorientowałam, że został ostatni miesiąc mojej ciąży. A przed chwilą, no dopiero co, widziałam dwie kreski na teście ciążowym.

Chwilo trwaj. Nawet, jeśli zgaga ma walczyć ze mną powoli i aż do wygranej, chwilo trwaj. Nawet jeśli te zadyszki i bóle pleców mają mnie wykańczać psychicznie, chwilo trwaj. Jesteśmy tu i teraz. Nie wczoraj, nie jutro. Teraz.

Niech ktoś da chusteczkę, bo aż się wzruszyłam. Mówiłam, że jakaś tkliwa jestem w tej drugiej ciąży!

 

Fot. Pixabay

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s