Taki numer mam

Do napisania tego tekstu zmotywowało mnie moje własne doświadczenie i ogromna chęć podzielenia się wskazówkami/radami/przemyśleniami. Długo myślałam, jak zabrać się do tego tekstu (rozpraszały mnie też dźwięki nuty, którą zdradzę Wam niżej), ponieważ nie chcę, by tekst był nakazujący, ale chcę zaakcentować jednak, że jest on WAŻNY. Bardzo.

Czasem słyszymy w wiadomościach, że „mały bohater uratował swoją babcię, która miała udar. Wezwał pogotowie ratunkowe”, albo „kilkuletnia dziewczynka udzieliła pomocy i zadzwoniła po pomoc”. Myślimy sobie wtedy: ale mądry, ale zdolny, no mały bohater! Tak. Bohater. Musimy sobie jednak uzmysłowić, że choć działania mogą być intuicyjne, to już sam fakt wezwania pomocy, PRAWIDŁOWEGO WEZWANIA POMOCY, jest efektem nauki, którą dziecko przyswaja. Nie ma znaczenia, czy nauczone jest w domu czy w szkole – ktoś powiedział temu dziecku, gdzie zadzwonić i jak zadzwonić.

Moja córka lubi pojazdy specjalne. Wydaje mi się, że każde dziecko lubi i na dźwięk „ioio” na ulicy odczuwa swego rodzaju podniecenie: „mamo, pac! Stras, stras pozalna! Jadą do pozalu!” albo „kaletka, kaletka, aaaaaa!” – obojętnie jaki jest komentarz, ale dzieci zwracają uwagę na szybko jadące, głośne samochody, którym błyskają światełka. Dziecko w wieku przedszkolnym wie już, od czego jest straż pożarna, od czego policja, a do czego jeździ pogotowie. I w ostatnich kilku dniach moja córka zapytała mnie: „mamo, a jak umrzesz, to mam zadzwonić po pogotowie?”

Pominę swój stan emocjonalny, w jaki zostałam wprowadzona na myśl, że moje dziecko właśnie mnie uśmierciło. Ale uświadomiło mnie jednak, że jest już czas na to, żeby powiedzieć co i jak. Postanowiłam nauczyć ją, jak wybrać numer na telefonie i prawidłowo poinformować służby ratunkowe o tym, co się dzieje.

Mój telefon miał blokadę, taką wiesz, rysujesz wzorek – trójkącik, znak Zorrro albo kwadrat – i ciach, pojawia się ekran. Zlikwidowałam ją. Nawet jeśli mi miałoby się coś stać, będąc w domu z dziewczynami, to starsza nie ma szans wykonać telefonu na pogotowie (wiem, że jest opcja wybrania numeru alarmowego bez odblokowania, ale dla prawieczterolatki to jednak skomplikowane). Blokadę miałam tak naprawdę właśnie przed nią (nie przed chłopem, nie nie), ale jej zainteresowanie klikaniem po telefonie jak popadnie, minęło jakiś rok temu z kawałkiem. A blokada została. Młoda zna już numery alarmowe, a między innymi dzięki tej wspaniałej nucie, o tu -> KLIK (uwaga, uzależnia!). Nawet jeśli Twoje dziecko nie zna jeszcze tych numerów, albo cyfr – możesz nauczyć je na pamięć, gdzie na ekranie telefonu znajdują się poszczególne cyfry, które są nam potrzebne. I uwaga!

997 – policja

998 – straż pożarna

999 – pogotowie ratunkowe

Nie. Nie żartuję. Naprawdę Wam to napisałam. Wierzcie lub nie – masa ludzi NIE ZNA numerów alarmowych. Nawet podczas rozmowy o tym poście, z naszym rodzinnym wujaszkiem (chłop po trzydziestce!) okazało się, że jedyne co, to pamięta, że 997 jest na policję (dlaczego akurat na policję?). CELOWO piszę też o trzech różnych numerach. Ktoś mógłby powiedzieć „hej maleńka, obudź się, mamy numer 112”. Mamy. ALE system jednego numeru alarmowego w Polsce nie działa idealnie. Byłam w kilku CPRach (Centrum Powiadamiania Ratunkowego), począwszy od małych miast, a kończąc np. na Wrocławiu. Numer 112 w Polsce jest wadliwy, ponieważ zdarza się, że dodzwonisz się do sąsiedniego… województwa. Wtedy bardzo ważne jest, by podać dokładną lokalizację. Trudno mi więc sobie wyobrazić, że trzyletnie dziecko informuje dyspozytora, że dzwoni z dolnośląskiego, powiat wrocławski, gmina Długołęka, wieś Mirków. Noł łej! Jeśli zadzwoni natomiast pod numer z „dziewiątkami”, połączy się z najbliższą stacją powiadamiania. Podkreślam też, że jeśli do kogoś taka informacja dotarła, to obalony został pomysł, że „dziewiątki” zostaną zlikwidowane na poczet 112 – numery alarmowe są DOSTĘPNE cały czas.

Jeśli mamy już ogarnięte, że dziecko potrafi na telefonie wybrać odpowiednie cyfry i nacisnąć zieloną słuchawkę – to co dalej?

Skupmy się na najważniejszym, co powinno umieć przekazać, by jak najlepiej nakierować dyspozytora medycznego. Dobrze, jeśli się przedstawi* (ale to nie jest konieczne, dyspozytorzy słysząc dziecko mają zdwojoną uwagę) i powie, GDZIE JEST oraz CO SIĘ STAŁO. Nic więcej. Komunikat może zatem brzmieć: „Jestem w domu, mama nie chce się obudzić już długo”. Dyspozytor zawsze nakieruje dziecko na to, by podało adres. Dlatego warto uczyć nazwy ulicy i numeru mieszkania, nawet jeśli ma to być recytowane bez zastanowienia. Dyspozytor wytłumaczy też dziecku, że przyjedzie pogotowie, poprosi, by otworzyło drzwi, jeśli jest to możliwe (przekręci zamek, wpuści ratowników). Pogotowie zostanie najpewniej wysłane z asystą policji i straży pożarnej, zatem nawet jeśli wejście będzie utrudnione, inne służby poradzą sobie z tym. Inaczej sprawa się ma, gdy dziecko wzywa pomoc, a jest POZA DOMEM, na ulicy. Wedy najważniejsze jest nakierowanie dyspozytora po wyróżniających się elementach krajobrazu: pomnik, staw, duza biedlonka psy placu zabaw. Zbieranie wywiadu od dziecka jest tym łatwiejsze, że są one mniej (nie mówię, że wcale) nacechowane strachem i paniką. Dzieci są dobrymi rozmówcami, bo odpowiadają na pytania i nie dają się ponieść adrenalinie.  Dzisiaj, ćwicząc z moją córką, podała komunikat brzmiący: „dzień dobry, jestem Zosia. Potrzebuję pomocy, moja mama umarła i leży na podłodze. Mieszkam (i tu podała adres razem z miastem)” – i to w zupełności wystarczy, by dyspozytor prawidłowo zlecił kod pilności wyjazdu zespołowi ratownictwa medycznego i pozostałym służbom. Czyli reasumując:

naucz dziecko, jakie są numery alarmowe (niech zna chociaż jeden numer – piosenki takie, jak w linku, bardzo pomagają, a przy okazji są super 😀 )

nie potrafi się przedstawić

powinno określić, co się stało i komu się stało

powinno podać ADRES (łącznie z miejscowością) albo SZCZEGÓLNE ELEMENTY KRAJOBRAZU

I na początek, dla kilkulatka, jest to w zupełności wystarczająca wiedza. Oczywiście, jeśli masz w domu starsze dziecko, jego komunikat będzie bogatszy o szczegóły, ale też nie jest to konieczne. Sprawdź, czy potrafi wykonać taki telefon! 

Ucząc dziecka, jak wezwać pomoc, nauczysz go prawidłowego zachowania w obliczu zagrożenia ale też zadbasz o SIEBIE, ponieważ to my najczęściej przebywamy z dzieckiem. I jeśli NAM COKOLWIEK SIĘ WYDARZY, to możesz zazwyczaj liczyć tylko na dziecko. Podejdź do tej nauki egoistycznie, pomyśl, że robisz to dla siebie, a na pewno ta nauka nie pójdzie w siną dal. Dziecko od najmłodszego będzie uczyło się obowiązku reagowania na sytuacje szczególne ale też zagwarantujesz mu bezpieczeństwo. Bo pewnie nie raz zastanawiałaś/zastanawiałeś się, co zrobiłby Twój maluch, gdyby został sam na sam z mamą lub tatą, którzy stracili przytomność. Mnie zawsze przyprawia to o dreszcze!

*  dyspozytor, znając imię dziecka, będzie się zwracało się do niego po imieniu, co zwiększy zaufanie w tej krótkiej, ale bardzo ważnej relacji. Ratownicy, pukając do drzwi i nawołując dziecko po imieniu, również zmniejszą w nim strach przed nieznajomymi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s