Ciąża, ciąża i po ciąży

Pamiętasz, co pomyślałaś, kiedy zobaczyłaś dwie kreski na teście? Smutek, żal, radość, wzruszenie? Nie czarujmy się – myśli przychodzi wiele. Inne emocje będą towarzyszyły kobiecie, która o te kreski walczyła, a inne u tej, która kompletnie tego nie planowała. U mnie za pierwszym razem pojawiły się inne emocje, a za drugim razem jeszcze inne. Wszystko zależy od tego, w jakim miejscu swojego życia się znajdujesz.

Ale, jak to śpiewał Grzegorz Markowski: „gdy emocje już opadną, jak po wielkiej bitwie kurz”, przychodzi codzienność, podczas której co rano budzisz się z tą myślą, że nosisz pod sercem małego dzidziusia, a Twoje ciało powoli zaczyna się zmieniać.

Kiedy moje emocje opadły, zaczęłam się bacznie przyglądać swojemu ciału. Nie ukrywam, że bardzo bałam się tych zmian, jakie zajdą. Nie uważam, by wynikało to z próżności. Uważam, że wynika to z tego, że bardzo chciałam czuć się dobrze sama ze sobą. Jako dziewczyna, która w młodości małą sporo kompleksów i która w dorosłym życiu osiągnęła zadowalający dla siebie wygląd i kondycję – obawiałam się, że mimo starań, moja praca pójdzie na marne. Bałam się, że przytyję, bałam się rozstępu mięśnia prostego brzucha, bałam się w ogóle rozstępów na skórze i wielu, wielu innych rzeczy. Myślę, że każda kobieta podświadomie obawia się o to, jak będzie wyglądało jej ciało po ciąży i ja osobiście nie widzę w tym nic złego. Piąteczka. 

Moje obawy w drugiej ciąży były zdecydowanie większe, ponieważ wyszłam z założenia, że skoro po pierwszej wyszłam bez „szwanku”, to tym razem się to nie uda. Obiecałam sobie pilnować diety, zdrowo się odżywiać, ćwiczyć i dbać o siebie w ogólnym znaczeniu tego słowa. Tygodnie ciąży mijały, a ja NIE SPEŁNIAŁAM żadnego z powyższych postulatów. Jedyne, czego pilnowałam, to namiętnie smarowałam czymkolwiek brzuch – olej, olej kokosowy, balsamy dla kobiet w ciąży, oliwka. Cała reszta zeszła na dalszy plan, mając na uwadze trzyletnie dziecko w domu, przeprowadzkę i mnóstwo innych większych lub mniejszych problemów, które sprawiły, że swoją drugą ciążę prowadziłam o wiele gorzej, niż pierwszą. Dzisiaj jestem trzy miesiące po porodzie i chciałabym się podzielić moimi przemyśleniami, dzieląc je z kolei na poszczególne partie.

ROZSTĘPY

W trakcie pierwszej jak i drugiej ciąży nie zauważyłam ani jednego, co sprawiło, że byłam najszczęśliwsza na świecie. Byłam przerażona wizją czerwonych pręgów na brzuchu czy piersiach. Nie ma ani jednego – odetchnęłam z ulgą w ostatni dzień ciąży. Nie pomyślałam jednak, że po ciąży, kiedy skóra RÓWNIEŻ jest narażona na intensywne zmiany, mogą pojawić się rozstępy, nie są one bowiem związane tylko z rozciąganiem skóry. Tym oto sposobem mam kilka bladych, mało widocznych rozstępów na brzuchu, które w niczym, ale to w niczym mi nie przeszkadzają. Dopiero teraz rozumiem te wszystkie podpisy pod instagramowymi zdjęciami z rozstępami, że kobiety są dumne, że je mają. Dopiero teraz rozumiem, że kilka pasków innej skóry na brzuchu w niczym nie przeszkadza, a jedynie przypomina, że w tym brzuchu był dzidziuś.

Uważam jednak, że warto im zapobiegać i już przygotowując się do ciąży, warto zadbać, by skóra na brzuchu była sprężysta, elastyczna i odpowiednio nawilżona. Jeśli ciąża złapała z zaskoczenia, od pierwszego dnia warto natłuszczać skórę na brzuchu, piersiach i pośladach, bo to najbardziej narażone na rozstępy partie ciała. Ja do dziś pamiętam, jak swędział rosnący brzuch, bo miałam zbyt suchą skórę w pierwszej ciąży!

WŁOSY

Na punkcie włosów mam świra, ponieważ bardzo często zdarzały mi się niedobory witaminowe, które przynosiły ze sobą pukle włosów na grzebieniu, po każdym ich czesaniu. W związku z tym, kiedy w pierwszej ciąży włosy przestały mi wypadać, byłam zachwycona. Nie wiedziałam jednak, że po około 6 miesiącach od urodzenia mój organizm to sobie wszystko wyrówna i włosy… leciały z głowy jak szalone. Obawiałam się, że wyłysieję. Na szczęście wypadanie ustało po około dwóch miesiącach, a strata włosów nie była dla mnie aż tak odczuwalna. Wiem jednak, że może wypaść nawet 30% włosów, co dla kobiety o ich niewielkiej ilości, może być traumatyczne. Ja mam włosy gęste i grube, a i tak była to dla mnie odczuwalna różnica. Przed drugą ciążą dbałam o włosy w sposób szczególny, ale tym razem traciłam je w ciąży. To sprawiło, że regularnie się ewakuowały z mojej głowy, dlatego teraz nie odczuwam (jeszcze) żadnych strat w czuprynie. I mam nadzieję, że tak zostanie.  Wypadanie włosów jest ściśle związane z hormonami w naszym organizmie, więc nawet, jeśli Twoja dieta i styl życia są okej, to nikt nie da Ci gwarancji, że nie zapchasz kratki w wannie.

KONDYCJA

Ja się tutaj nie rozpiszę, ale jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości albo brak sił do tego, by za ćwiczenia się zabrać, to poświęć temu akapitowi chwilkę. Przed pierwszą i drugą ciążą byłam aktywna fizycznie. Biegałam, jeździłam na rowerze lub ćwiczyłam w domu. Regularnie.

W pierwszej ciąży było bieganie i pilates dla ciężarnych w domu, na spokojnie, po swojemu.

W drugiej ciąży jedyne co, to wchodziłam na drugie piętro kamienicy kilka razy dziennie i spacerowałam.

BARDZO ŻAŁUJĘ, że nie byłam aktywna w drugiej ciąży. Aktualnie, kiedy noszę ponad 6 kilogramowego bąbla na rękach, bardzo odczuwam swój spadek formy. Tego samego zdania są moje plecy, kolana oraz kręgosłup. Bardzo trudno też zmobilizować mi się do wrócenia na dawny tor ćwiczeń, ze względu na czas i świadomość „ile muszę nadgonić!”. Druga ciąża zabrała mi formę i kondycję. Pogorszyła się jakość mojej skóry i siła mięśni. Jest to zdecydowanie moja największa bolączka pociążowa i aktualnie jestem na etapie zmuszania mojego organizmu, by w końcu zrzucił tyłek z kanapy i powywijał kilka szpagatów.

W ciąży WARTO ćwiczyć! Przynosi to MNÓSTWO korzyści nie tylko w roli mamy, ale i kobiety – daje to większą pewność siebie i większą siłę do codziennych obowiązków.

ROZSTĘP MIĘŚNIA PROSTEGO BRZUCHA

O tyle, o ile pierwsza ciąża przeleciała mi na nieświadomce, bo nie zgłębiłam tematu jakoś specjalnie, o tyle przy drugiej wciąż wspominałam historię koleżanki, która mówiła o tym, że brzuch po pierwszej ciąży nie chce jej zmaleć, a ona cały czas ma wrażenie przelewania w brzuchu i uczucie, jakby dalej miała w sobie dziecko, które ją kopie. Te „kopniaki” to ruchy perystaltyczne jelit, odczuwane przy rozejściu się kresy białej utrzymującej mięśnie przy sobie. Jeśli dojdzie do nadmiernego rozejścia, może utworzyć się przepuklina, która wymaga leczenia chirurgicznego. Samo rozejście jest również nieestetyczne, ponieważ brzuch faktycznie jest większy i wygląda jak brzuszek ciążowy. Rozejście kresy jest leczone chirurgicznie i refundowane przez NFZ, ale NAJPIERW warto skonsultować się z fizjoterapeutą, ponieważ istnieje możliwość zlikwidowania problemu poprzez ćwiczenia. Mój brzuch jeszcze w 2 miesiącu po ciąży był duży. Zauważyłam jednak, że o wiele więcej czasu teraz potrzebowała moja skóra, żeby powrócić do stanu sprzed ciąży (wciąż jej głośno kibicuje, że może być jeszcze lepiej), ale rozstęp możesz sprawdzić sama. Wystarczy położyć się na podłodze na plecach, z podgiętymi nogami i unieść głowę w kierunku klatki piersiowej, jak do brzuszków. Palcami zbadaj odcinek od mostka do spojenia i sprawdź, czy po drodze napotykasz opór mięśni, czy palce wpadają w jakąś dziurę. Jeśli wpadają, rozstęp jest. Na jego ocenienie zapraszam do gabinetu fizjoterapeuty – on oceni z jakim rozstępem macie do czynienia i jakie ćwiczenia będą najlepsze. Rozstęp mięśnia to nie koniec świata, ja patrzę na niego jednak w ujęciu medycznym – nie estetycznym. Warto zatem o to zadbać.

PIERSI

Piersi na największe rewolucje są narażone w trakcie ciąży, nie samego karmienia. Po pierwszej ciąży i karmieniu wróciły do takiego samego stanu, jak i przed ciążą. Nie zauważyłam by nagle zaczęły sięgać mi do pępka albo stały się puste w środku – czyli mniej jędrne i sflaczałe, mówiąc krótko i obrazowo. Tym razem również nie widzę jakichś nadmiernych zmian i większych odchyleń od stanu sprzed ciąży. Nie warto się zatem sugerować bzdurami: „nie karm piersią, bo ci cycki opadną do ziemi”. No nie, nie opadną.

A tak naprawdę, to myślenie zmienia się z czasem i z doświadczeniem. Dzisiaj, patrząc na samą siebie, daję sobie pełną aprobatę, ponieważ trzymałam się kluczowych zaleceń – nie zajadałam się bez umiaru, wysypiałam w miarę możliwości, jadłam zdrowo (z wyskokami czekoladowo-pizzowo-lodowymi, wiadomo). Bardzo żałuję zaniedbania ćwiczeń, o czym pisałam wyżej i uważam, że należy mi się duży minus za to (czekam na ząbkowanie i bujanie – moje ręce też mi dadzą wtedy minusa). Myślę jednak, że z perspektywy czasu, kiedy jestem mamą dwójki ślicznych, zdrowych córek, które dają ogrom radości i uśmiechu – to nie ma znaczenia, że jest tych kilka rozstępów, mniej jędrna i poszarzała skóra czy jeszcze jakieś nadprogramowe kilogramy po ciąży. To wszystko nie ma znaczenia tu i teraz, bo to wszystko można jeszcze naprawić, poprawić, popracować nad tym. Można też polubić i zaakceptować, bo ja osobiście uważam, że nic nie dodało mi tak kobiecości i poczucia własnej wartości, jak moje dziec. O! 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s